Ayano: „Korepetytor” wtorek, 14:00
Przeglądałam
właśnie listę zapowiedzianych egzaminów w tym miesiącu. Oni chyba żartują, że
po niecałych trzech tygodniach od rozpoczęcia roku szkolnego zamierzają nam
zrobić zaliczenie?! Najgorsze jednak nie jest to... Nasz wykładowca zachorował-
i właśnie teraz mieliśmy 2 godzinne okienko- a egzaminować będzie nas ponoć najgorszy
z wszystkich profesorów na tej wyspie. Udupi mnie, na pewno mnie udupi!
Podeszłam
do koleżanek, które jako pierwsze dowiedziały się o tych jakże cudownych
nowinach i relaksowały się przy aromatycznej kawie z automatu. Usiadłam koło
farbowanej blondynki Chieko.
- Jak będziecie się przygotowywać?- spytałam.
- Nie pytaj- odpowiedziała Chieko.- Chyba przez tydzień
nie będę wychodzić z domu. Mój chłopak i tak skarży się, że go zaniedbuję!
-A ja mam zamiar to olać...- zaczęła najwyższa z nas,
czarnowłosa Lisa.
-Olać test profesora Kirihary? Chcesz zginąć śmiercią
tragiczna?!- dwie pozostałe szatynki, po chwili wybuchając śmiechem. Było to
niemiłe nawiązanie do dziewczyny, ponieważ Lisa była Emo. Czarnowłosa zjechała
je wzrokiem.
-Dajcie spokój, nie świrujcie tak- odpowiedziała czwarta.-
Załatwiłam nam korepetytora z starszej klasy. Podobno jako jedyny zdał na 97%
- Az tyle?!- krzyknęłyśmy wszystkie- Niezłym kujonem musi
być...
- Owszem, ale jest jednym z najprzystojniejszych
drugorocznych.
Kyaa!
Nagle w mojej głowie zapaliła się
czerwona lampka. Przystojny, II-roczny kujon.
Wiele wskazywało na to, że to mógł być mój ex... Zawsze miał
dobre oceny, a popularność towarzyszyła mu już od liceum.
- Ne, nie mów mi, że naszym korepetytorem ma być Kurosaki
Ichigo.- rzekłam
- Kurosaki Ichigo?!- powtórzyły chórem.
- Nie no co ty! Nie odważyłabym się podejść do tak sławnego
chłopaka. On jest w samej czołówce. Nie widziałaś gazetki studenckiej? Zajął 2
miejsce zaraz po tym seksowym Shirokim Kyuudze z IV roku medycyny.- widząc, że
odetchnęłam z ulga, przyjrzała mi się uważniej.- Nie... Znacie się?!
- Etto... Przez przypadek wpadliśmy na siebie...
-Wow!- krzyknęły- Kręcicie ze sobą??
- JA?! W ŻYCIU!
- Uf... Jaka ulga- rzekła Harumi- Może chcesz mnie z nim
zapoznać?
Ej... To mi
się stanowczo nie podoba. Za bardzo przypomina mi to liceum i „Klub truskawki”,
do którego Inoue i inne laski mnie wpisały, a jak później się okazało zaczął mi
się podobać. Powtórka z szkoły
wyższej? Za nic! Skończyłam już ten rozdział i nie chce do tego wracać. Ale
skoro to nie Ichigo będzie nas uczyć, to kto?
- Już idzie- rzekła Sasami jakby odpowiadając na moje
pytanie.
Podniosłam
wzrok i ku mojej uldze- ale też głębokiemu zaskoczeniu zobaczyłam twarz Ishidy Uryuu.
Co jak co, muszę przyznać, że gdyby nie jego znajome pingle nie poznałabym
chłopaka. Nie wiedziałam, że również tu studiuje. Może całymi dniami
przesiaduje w bibliotece. Czyżby poszedł na medycynę tak jak ojciec? Uśmiechnęłam
się lekko, no tak, dla niego wszystko jest możliwe. Pamiętam, ze zawsze w liceum
rywalizował z truskawką o lepsza ocenę, ale zawsze mieli takie same.
- Macie teraz 2 godziny wolnego, tak?- spytał.
- Un!
- Trochę za mało czasu, ale postaram się wam coś wytłumaczyć
i powiedzieć na co skupić szczególną uwagę. Najwyżej umówimy się w następnym
tygodniu- usiadł przy naszym stole- Ile was jest...? 2, 4, 6...- urwał, gdy
tylko jego wzrok spoczął na mnie. Wytrzeszczył oczy. Koleżanki posłały mi pytające
spojrzenie „Jego też znasz?!”- Ayano?!
OMG...
Rozpoznał mnie. Znowu muszę tłumaczyć od początku...
-Ano... Nie wiem o kogo ci chodzi, ale jestem Ikkan Onaya-
rzekłam wyćwiczonym już słodkim głosikiem- Miło mi cię poznać.
-Ale jakim cudem, skoro... Oh, Onayasan, rozumiem. Dobra,
zabieramy się do pracy. Najlepiej uczcie się każdych dwóch pierwszych akapitów
w rozdziałach, z tego najczęściej są pytania.- i tak zaczęła się jego lekcja.
Szybko dal za wygrana, pomyślałam. Coś tu jest grane.
Ishida jak
zawsze dobrze tłumaczył i czułam, że egzamin pójdzie mi co najmniej świetnie.
Nie wiem jak reszcie, bo non stop chichotały pod nosem i usiłowały flirtować z Uryuu.
Po 2 godzinach, gdy zajęcia się skończyły, stwierdziłam, że mam dość. Zabrałam
swoje rzeczy i chciałam pójść za znajomymi do następnej sali na wykład.
- Ayano- usłyszałam głos chłopaka.
Mało
brakowało, a bym się odwróciła. Na szczęście powoli przestawałam reagować na
swoje imię i przyzwyczaiłam się do Onayi.
- Wiem, ze to ty- ciągnął. Zatrzymałam się.
- Nie wiem, o czym mówisz senpai.- odwróciłam się w jego
stronę.- Dużo osób w tym mieście mnie z kimś myli.
- Doskonale wiesz. Myślisz, że jestem kompletnym idiota i
nie odgadnę, że Onaya to Ayano od tyłu? To, że Kurosaki tego jeszcze nie
zauważył to nie mój problem -.-‘
„Cóż to za debilne imię! Chyba tylko idiota
nie zauważy, że to „Ayano” od tyłu- westchnął.” przypomniałam sobie.
Wypowiedź Gina. Może miał racje, powinnam wybrać inne imię. Nie byłoby
problemu.
- Zbieg okoliczności?
- Nic takiego. Nie masz pojęcia jak bardzo jesteś sobą,
chociaż tak bardzo starasz się to ukryć i udawać kogoś innego. Pytanie tylko,
dlaczego to robisz? To ma jakiś związek z Kurosakim, prawda? Coś się stało
między wami, dlatego on nie wie nic o tobie?
Zapadła
chwila ciszy. Rozgryzł mnie całkowicie.
- Zamknij się- odpowiedziałam pół głosem.- To ciebie nie
dotyczy. Ayano jest w Soul Society i nie zamierza wracać. Jest rozczarowana
postąpieniem pewnych ludzi...
To mówiąc odeszłam.
Miałam już głęboko w dupie, czy okularnik poleci od razu do Ichigo, czy nie. Ja
jestem Ikkan Onaya, 20 letnia studentka, która nic nie wie o życiu shinigami i Hollow- żyje własnym, normalnym życiem.***
Wróciłam do domu. Właściwie to się prawie przyczołgałam. Tłoki
w metrze są okropne.
- Tadaima- burknęłam rzucając jak zawsze torebkę pod ścianę
i przekroczyłam próg salonu.
- Ohayo neechan!- przywitał mnie dziwnie słodki i ironiczny
głos Ichimaru parodiujący Kikę.
- Boże, to ohydne... Przestań… Czy ja znowu muszę widzieć
tutaj twoją gębę?Nie mam ochoty dzisiaj się z tobą użerać!- dodałam,
widząc, ze srebrnowłosy chce coś powiedzieć- Gdzie Kika?
- Wolisz nie wiedzieć.
- Gdzie?
- W piwnicy.
- A co ona tam robi?
- Siedzi.
- Po co?
- Za karę.
- ZA CO?!
- Musiałem ją tam zamknąć, bo chciała się upić.
- ZAMKNĄŁEŚ MOJĄ SIOSTRĘ W PIWNICY?!- skoczyłam do niego z
nożem w dłoni.
(Sayuu: skąd wziął się nóż? O.o’ Ayano: Zawsze trzymam parę
przy sobie^-^ Tak dla obrony Sayuu: O^O)
- Mówiłem, chciała się upić^^
- A to z jakiego powodu?- spytałam niedowierzając. Moja
siostra i alkohol? Niemożliwe.
- Wylali ją z pracy, ponoć podała pacjentowi inny lek i
dostał sraczki.- uśmiechnął się szyderczo.
Uspokoiłam
się trochę. Rzeczywiście, to mógł być powód.
- Więc musiałeś ją zamknąć w piwnicy?
- Otóż to. Inaczej, co ja biedny bym zrobił, gdyby się upiła?
Nawet nie wiesz jak kobiety mogą być niebezpieczne po kilku czarkach sake. Ona
jest gorsza od Matsumoto.
- Moja siostra nie pije!
- Oho, na prawdę? Gdyby nie to, ze wkroczyłem w odpowiednim
momencie to twoja siostra skończyłaby jak biedna Rangiku. Może jej się spytasz,
co było na urodzinach porucznika? Jak się na mnie rzuciła...
- CO?! JAK TO SIĘ NA CIEBIE RZUCIŁA?!
- To, co słyszysz.
- CO JEJ ZROBIŁEŚ?!- zaczęłam go dusić.
- Co raczej ona usiłowała mi zrobić.
- Graah! Połóż na niej łapę, a...
Nagle
usłyszałam jak drzwi frontowe otwierają się, a w progu stanęła Kika z torbami
foliowymi w rekach. Na jej widok puściłam Gina, który robił się już nieco siny.
- Kika! Jak udało ci się uciec z tej piwnicy?!- stanęłam
kolo niej oszołomiona.
- Co?- zrobiła zdziwiona minę- Ale ja na zakupach byłam.
Masz pusta lodówkę
- I to wcale nie ja pomogłem ją opróżnić.- odezwał się mężczyzna.
Ale... ale
zaraz... Mowa był o piwnicy, nie?
Spojrzałam na Gina z mordem w
oczach.
- Hoho, pasjonującą historię wymyśliłem, nieprawdaż?
- A z srebrnowłosego lisa da się zrobić piękny szalik,
prawdaż?
- Taaak myślałam... To byłby zły pomysł, żebyś tutaj
zamieszkał...- wcięła czarnowłosa.
- Że co? To on miałby tutaj mieszkać?- krzyknęłam.
- Etto... neesan, skończyła nam się umowa na mieszkanie.
- O nie, nie, nie, nie... Nie rób słodkich oczek głodnego psiaka...
On tu nie zostanie!
- Ale neesan!
- Chcesz, żeby zadusił mnie w nocy?
- Jedną ręką?
- Cicho! Po nim można się wszystkiego spodziewać!
- Neesan!- Kika wepchnęła mnie do mojej sypialni i zamknęła
drzwi za sobą- Mogłabyś przestać! On nie jest naszym wrogiem!- rzekła
podirytowana.
- Nie podoba mi się to, że cały czas mu pomagasz.
- Wiele mu zawdzięczam. Uratował mnie, nie pamiętasz? Poza
tym ciężko byłoby mu się odnaleźć w ludzkim świecie z jedna sprawna dłonią.
Chce mu jakoś to wynagrodzić.
- Coś dużo czasu dla niego poświęcasz za te wynagrodzenie.
- Był moim pierwszym kapitanem, nie dziw się, że mamy
jeszcze jakieś więzi.
- Jakiego typu więzi? Jakoś nigdy mi nie opowiadałaś o swoich
czasach w III oddziale. A muszę wysłuchiwać dziwnych opowieści Gina i
zastanawiać się, czy to prawda.
- Nic nie mówiłam, bo nie było co opowiadać. Zwykła praca w
dywizji, nic wielkiego.
- Ichimaru powiedział mi co innego.
Otworzyła
szerzej oczy.
- Opowiedział ci coś?!
- Aha! Czyli to była prawda! Niezła praca w dywizji, jak to
nazwałaś!
- Coś mi mówi, że ten lis straci wąsy- rzekła do
siebie.- To był zwykły przypadek! Wcisnęli we mnie sake! To był pierwszy i
ostatni raz!
- Nie o to chodzi!
- A więc o co?
- O to, co później się wydarzyło.
Kika trochę
się zarumieniła.
- Aha... jeśli o to chodzi, to nie pamiętam.
- Nie pamiętasz, co było potem?!
- Mam bardzo słabą głowę! Dlatego nigdy nie pije!
- A nie pomyślałaś o tym, by go spytać? Ponoć to on cię z
tego towarzystwa odebrał.
- Podejrzewam, że nie chciałabym tego usłyszeć... Poza tym, kto
wie czy powie prawdę?
Normalnie
wziąć i się załamać. Nie wiedziałam, że Kika jest czasami gorszą sierotką
ode mnie... Dziewczyna spuściła głowę, ale dostrzegłam na jej policzkach
wypieki.
- Nie wierze własnym oczom...- szepnęłam.
Jak mogłabym
być aż tak ślepa! To wcale nie było bezinteresowne odwdzięczenie się. Przecież
ona jest kompletnie w nim zauroczona! Jakim cudem?! Kto mógłby darzyć uczuciem
takiego chytrusa jak on? Skrzywiłam się, bowiem wyobraźnia robiła swoje, a
wizja ich razem nie była miła. Między nimi było parę tysięcy lat różnicy, w tym
jakieś 10 lat widocznych w prawdziwym świecie. Ona zasługuje na kogoś lepszego
niż on! Obie zasługujemy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz