niedziela, 13 października 2013

06.

Ayano: „Głupia, naiwna idiotka” ; 21:48

            Stałam i nie dałam rady się ruszyć. Co ONA tu robi?! CO DO CHOLERY ONA TU ROBI?! – Tylko to przychodziło mi na myśl.
            „Jesteś pierwszą, którą tu zapraszam.”- słowa Ichigo sprzed chwili.
            Wiec… Czemu widzę tu Inoue?! Czy to były tylko puste słowa, które wciskał każdej niewinnej dziewczynie, którą chciał poderwać?
            Spojrzenie rudej padło na mnie, a powitalny uśmiech znikł z jej twarzy. Uuu… Czyżby moja obecność popsuła całą zabawę? Czyżby chciała spędzić wieczór sam na sam z truskawką? Jaka szkoda… Ayano też się pojawiła. A może to z tego powodu, że się mnie obawiała? To miałoby sens.
Miałam taką okropną ochotę zabawić się jej kosztem, skoro mnie rozpoznała… Ale… Nie mogłam. Razem ze mną był Kurosaki, któremu nie chciałam już nic wyznawać. Moja chęć wyznania prawdy Ichigo znikła zaraz z pojawieniem się JEJ.
- Ayanochan?!- zaczęła z lekkim niepokojem.- W-wróciłaś?!
            Już otwierałam usta, by odpowiedzieć, gdy wciął truskawka.
- Podobna do niej, co nie?- i uśmiechnął się- To Ikkan Onaya, I- roczna z mojej uczelni. Przez przypadek oblałem ją wodą z kałuży. A właśnie… Co ty tu robisz?
- Byłam w pobliżu. Dałeś mi klucze, więc pomyślałam, że zrobię ci kolacje- odpowiedziała z ulgą.- Ale nie wiedziałam, że będziesz mieć gościa.
Dał jej klucze do mieszkania?
Rozumiem… A więc jednak się nie pomyliłam… Coś między nimi jest. Jaka ze mnie głupia, naiwna idiotka!
Przygryzłam dolną wargę, by nie wyrzucić z siebie tego, co od dawna w sobie powstrzymywałam. Czułam się oszukana. Znowu.
- N- naprawdę? Nie przypominam sobie.- rzekł, choć niedosłyszałam połowy  zdania.- Nie musiałaś się trudzić. Ikkansan?
            Nie zareagowałam. Nie mogłam mu spojrzeć w twarz. Tak bardzo mnie ranił… Choć nawet się zdawał sobie z tego sprawy, jego słowa, które dawały mi nadzieje, a później bezlitośnie mi ją odbierały, bolały najbardziej.
- Ikkan san!?- powtórzył.
- Ha-hai?- odezwałam się i podniosłam twarz, lekko zadrżałam.
- Przyniosę ci jakieś ubrania na zmianę.
- Un- powiesiłam mokra kurtkę na wieszaku i przeszłam się po przedpokoju. Inoue ukryła się w kuchni. Po chwili Ichigo wrócił z białą koszulką i spodniami od dresu. Poszłam do łazienki, by się przebrać. Zrzuciłam z siebie mokre ubranie i pozwoliłam sobie na gorący prysznic. Kiedy założyłam czyste ubranie, poczułam znajomy zapach. Przyciągnęłam kawałek materiału do nosa. Pachniało… tak nim… Z spuszczoną głową przeszłam do kuchni, gdzie dostałam gorącą herbatę. Spodnie były na tyle długie, że kilka razy o mały włos się nie potknęłam o nogawki.
- Eto, ja się jeszcze nie przedstawiłam.- zaczęła ruda- Hajimemashite. Inoue Orihime desu.
- Hajimemashite, Ikkan Onaya. A ty jesteś tą dziewczyną Kurosakiego, tak?- spytałam podchwytliwie. Skoro on się nie przyznał, zobaczę jak zareaguje na to ruda. Pomarańczowy słysząc to prawie zakrztusił się herbatą, natomiast dziewczyna wlepiła we mnie oczy.
- Chigau! Przecież mówiłem ci. To tylko moja przyjaciółka.- odrzekł Ichigo, gdy już złapał oddech.
- Dobrze, dobrze. Nie chcecie mówić, to nie. Wasza prywatna sprawa.
            Ichigo zaczął się śmiać, a po chwili Inoue widząc jego reakcje poszła w ślad za nim. Nie była dobrą aktorką. Na pierwszy rzut oka widać było, że była zawiedziona, gdy brązowooki starannie podkreślił, że to tylko przyjaźń. Z nieznanych mi powodów pomyślałam, że mógł to być wyrzut, że chłopak być może ukrywa ich związek.
- Aż tak zazdrosna?- spytała.
- Ja?! Nie! W życiu!
- Rzeczywiście Kurosaki kun. Zupełnie jak Ayano.- odrzekła.- Ale ona nie miała taki dużych cycuszków.
            Ostawiłam kubek na stół i zacisnęłam na nim paznokcie, aż coś cicho trzasnęło.
            Trzymajcie, bo zabije!
- Uważam,- rzekłam w miarę spokojnym głosem- że mniejsze są wygodniejsze i o wiele lepiej prezentują się od OGROMNYCH.
- Co prawda, to prawda- usłyszałam szept chłopaka
            Zaśmiałam się pod nosem. Moja szkoła :)

Ichigo: „Przypuszczenia” , 22:47

Onaya od czasu, gdy zobaczyła Inoue trochę przymilkła, a nawet zrobiła się lekko nerwowa. Może się czuła skrępowana? Gdy tylko wypiła herbatę, a jej ubrania wyschły na grzejniku, podziękowała i stwierdziła, że pójdzie już do koleżanki. Chciałem ją odwieść, ale kategorycznie odmówiła. Rzeczywiście, może za bardzo się naprzykrzam? W sumie to wszystko by się zgadzało, jesteśmy sobie niemal obcy, a ja mógłbym zrobić dla niej wszystko. Traktuję ją jako moją przyjaciółkę, nic dziwnego, że stara się mnie unikać.
( myśli Ayano: Ty na prawdę jesteś takim idiotą, czy tylko udajesz? )
Niedawno później usłyszałem dzwonek do drzwi, a gdy otworzyłem, ujrzałem za nimi Ishidę.
- Przepraszam Kurosaki, że przychodzę tak późno, niedawno skończyłem dawać korepetycje.- poprawił szkła i wszedł do środka.
- Nie ma sprawy. I tak zamierzałem się jeszcze pouczyć.
- To ten program, o który mnie prosiłeś- wyciągnął z torby płytkę i wręczył ją mi.
- Ok, dzięki wielkie. Szukałem tego wieki!
- Słuchaj… Minąłem się na klatce z…
            Zaśmiałem się, bo zdążyłem wyprzedzić myśli chłopaka. Spore zamieszanie robi ta czarnowłosa wśród moich znajomych. Wytłumaczyłem mu całą historię od początku.
- Ishida kun! Dawno się nie widzieliśmy!- Inoue, słysząc znajomy głos wyszła z kuchni.
- Inoue san?
- Dużo masz dziś gości Kurosaki kun. Dziaa, to ja już pójdę.
- Może cię odwieść?- zaproponowałem.
- Iie. Nie trzeba. Idę jeszcze do sklepu nocnego. Na razie- wspięła się lekko na palce i pocałowała mnie w policzek. Po chwili machając nam, wyszła.
-„Jest rozczarowana postąpieniem pewnych ludzi…”- szepnął  do siebie chłopak tak cicho, że ledwo usłyszałem.- Już rozumiem…
- Co?- spytałem nie bardzo jeszcze kontaktując. Czemu ostatnio zachowanie rudej aż tak bardzo się zmieniło?
- Kurosaki! Czy wy z Inoue nie jesteście za blisko?
- Co?! Daj spokój! Przecież jestem z Ayano. Chyba, że jesteś zazdrosny, to zrozumiem.
- Nie o to chodzi! A jeśli- dajmy na to- że Ayano przygląda się twojemu codziennemu życiu i widzi jak „mizdrzycie” się do siebie?
- O czym ty mówisz?!- spytałem zszokowany.- Miałeś z nią kontakt?! Mówiła ci tak?!
- N- nie! Ale jeśli jest taka możliwość? Jeśli zobaczyła was i uznała, że ją zdradziłeś? Może dlatego nie odpisuje na listy i nie wraca?
            Zastanowiłem się. Byłem głęboko wstrząśnięty jego słowami. Przecież między nami do niczego nie doszło. Ale może, to co mówi jest prawdą? Urahara zrobił sobie małe wczasy, dlatego nie mam jak spytać jak idą prace nad jej ciałem. Kurcze…! Rzeczywiście ostatnimi czasy zbyt dużo się widujemy z Inoue, że inni też zaczynają tak myśleć…
- Twierdzisz, że może być wśród nas?
- Tego nie wiem. To tylko moje przypuszczenia.
            Miałem dziwne uczucie w żołądku. Uczucie, że wszyscy o czymś wiedzą, tylko nie ja. O co im do cholery chodzi?
- W każdym bądź razie, jeśli chcesz być jej wierny, musisz się kontrolować i unikać dwuznacznych sytuacji z dziewczynami- dodał.

- Unikać, powiadasz? Łatwo ci mówić. Na uniwerku same do mnie lgną, A co mam powiedzieć Inoue? „Wybacz, nie możemy być w stałym kontakcie, bo możliwe, że obserwująca nas Ayano jest o ciebie niepotrzebnie zazdrosna”? Aaa… i jeszcze to! Impreza…
           Złapałem się za głowę. Czasami brakuje mi walk o dobro świata.

Kika: „Ciastkarz”, 13:00

Minął już ponad tydzień odkąd zostawiłam Gina samego z Ayano. Byłam lekko zaniepokojona, bowiem znałam ich relacje i obawiałam się, że podczas mojej nieobecności jedno z nich mogło nie przeżyć…
            Przeszłam przez bramę senkai i skierowałam się w stronę mieszkania siostry. Cieszyłam się, że dostałam kolejne pozwolenie na pobyt w świecie żywych. Papierkowa robota i codzienne życie w oddziale były o wiele bardziej męczące od ludzkiego. Niestety musiałam co jakiś czas wracać by zadbać o swoja dywizję, - bo wątpię by Momo robiła to jak należy- by utrzymać jego dobry stan i poziom.
            Wyjęłam klucze z kieszeni, otworzyłam drzwi, a po chwili śmiało weszłam do środka. Ogarnęła mnie cudowna fala zapachu i ze zdziwieniem stwierdziłam, że ktoś gotuje. Była to wczesna pora, więc byłam przekonana, że ową osobą jest czarnowłosa. Chociaż, hmm… myśl, że ona gotuje jest trochę przerażająca. Zdjęłam buty i podążyłam za słodką wonią do kuchni. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu nie znalazłam tam siostry, tylko Ichimaru…
- Na gacie Głównodowodzącego… – rzekłam podpierając się ściany- T- ty… gotujesz?! A- a –ale jak?!
            Mężczyzna powoli odwrócił się w moją stronę. Prawie upadłam widząc jego zdezorientowaną minę i odrobinę mąki na jego policzku. Jaki… uroczy. Taki niecodzienny widok Gina w fartuszku. Po chwili srebrnowłosy zmienił wyraz twarzy na jeden ze swoich słynnych kpiących uśmieszków i rzekł:
- Nie wiedziałem, że obchodzą cię gacie takiego starego piernika. No, no Masz przed sobą o wiele młodszy model do obbadania.
            Chusteczki… Szybko chusteczki…! pomyślałam, czując, że zaraz krew pocieknie mi z nosa. 

(wizja Kiki)

- Taaak… Też się stęskniłam– odrzekłam wolno, gdy złapałam oddech. – Co psujesz?
- Robię ciasteczka.
- So desuka… To na ten jutrzejszy dzień otwarty w szkole? Jednak twoja klasa robi kawiarnie?
- Tak...
- Rzeczywiście mając ciebie za kucharza dużo klientów zyskają- zachichotałam.
- Wątpisz w moje umiejętności kulinarne?
- Ależ oczywiście, że nie.- odpowiedziałam tonem podobnym do niego- Zaraz sprawdzimy te twoje wypieki.
            Podeszłam do tacy z pierwszymi ciasteczkami i już sięgnęłam ręką, by spróbować jednego, ale Sreberko zabrało mi ją sprzed nosa. Spojrzałam pytająco na niego.
- Zapłać- odrzekł.
- Że co słucham?
- Zapłać.- powtórzył.- 300 yenów za te czekoladowe (ok. 12 zł)
            Chwyciłam za drugi koniec tacy i zaczęłam ją ciągnąć w swoją stronę. Ichimaru, choć posługiwał się lewą ręką, był równie silny i nie dawał za wygraną.
- Przecież chcę spróbować i ci pomóc.
- Jak zapłacisz, to porozmawiamy.
- Ty…!- w tym momencie śliskie naczynie wymknęło mi się z ręki, a w wyniku tego Ichimaru szturchnął łokciem mąkę, która wysypała się na podłogę. Przez chwilę staliśmy wryci i spoglądaliśmy jak małe dzieci na to, co nabroiliśmy.
- To tylko kuchnia Ayano- stwierdził, wzruszając ramionami.
- Tylko?- powtórzyłam wkurzona- O nie! Oddaj mi to i posprzątaj coś żeś zbroił!- znowu chwyciłam za tacę i tym razem wyrwałam mu ją z dłoni. Jednak nie przewidywałam, że tym razem srebrnowłosy odda po dobroci, bo w wyniku włożenia w to za dużej siły i wzięcia za dużego rozmachu odchyliłam się do tylu i upadłam plecami na brudną od mąki podłogę. Widząc mnie, Sreberko zaczął się śmiać.
 - Hoho, no proszę. Tak samo niezdarna jak podczas służby w moim oddziale.- zakpił, ale podał mi rękę.
            Warknęłam. Wstałam sama i podniosłam upuszczone ciastka.
- Słucham?! Odezwał się ten bardziej sprawny!
- Dopóki mogę cię doprowadzić do szaleństwa, jestem pełnosprawny
- Wiec zaraz mogę pomóc ci pozbyć się języka. Przestaniesz w końcu gadać pierdoły.- chwyciłam za nóż i podeszłam do niego.
- Nie o tej części ciała mówiłem- uśmiechnął się niebezpiecznie.
- . . .
            Wytrzeszczyłam oczy. Yyyy?
            On od zawsze lubił rzucać dwuznaczne teksty, ale teraz poczułam od niego ciężką aurę. Nagle Gin odwrócił się w stronę lady, chwycił coś i odwrócił się do mnie.
- Łap jajko!- krzyknął i rzucił je do mnie.
- Co?!- krzyknęłam zdezorientowana, a wiec i nie złapałam jajka -.-‘ Za to poczułam jak skorupka rozbija się o mój dekolt, a żółtko zaczęło ściekać po bluzce.
            Wdech… wydech,  Kika. Wdech… wydech…
- Boże jaka sierota- usłyszałam jego komentarz.
- Chcesz się bić?!- krzyknęłam
- Rzucasz MI wyzwanie?
            Ale zamiast odpowiedzi dostał butelką mleka. Szkło rozbiło się o jego głowę i dłoń, którą się zasłonił, a ciecz rozprysła się wokoło. Dopiero teraz zrozumiałam, że trochę mnie poniosło. Zrobiło mi się głupio, gdy zauważyłam jak mała strużka krwi ścieka mu po policzku.
- Przepra…
Nie minęła sekunda, jak znalazł się koło mnie i przygwoździł mnie do ściany biodrami, szybko mnie obezwładniając. Przestraszyłam się, gdy poczułam jego palce na szyji. Pochylił głowę nade mną.
- Na pewno chcesz rzucić MI wyzwanie?- szepnął, a po moim ciele rozeszły się dreszcze. Tym razem nie ze strachu, lecz podniecenia. Jego niski głos odbił się echem w mojej głowie.
- T- to może po prostu pomogę ci zrobić te ciasteczka, co?- spytałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz