Ayano: „Głupia, naiwna idiotka” ;
21:48
Stałam i
nie dałam rady się ruszyć. Co ONA tu robi?! CO DO CHOLERY ONA TU ROBI?! – Tylko
to przychodziło mi na myśl.
„Jesteś
pierwszą, którą tu zapraszam.”- słowa Ichigo sprzed chwili.
Wiec… Czemu
widzę tu Inoue?! Czy to były tylko puste słowa, które wciskał każdej niewinnej
dziewczynie, którą chciał poderwać?
Spojrzenie
rudej padło na mnie, a powitalny uśmiech znikł z jej twarzy. Uuu… Czyżby moja
obecność popsuła całą zabawę? Czyżby chciała spędzić wieczór sam na sam z
truskawką? Jaka szkoda… Ayano też się pojawiła. A może to z tego powodu, że się
mnie obawiała? To miałoby sens.
Miałam taką okropną ochotę
zabawić się jej kosztem, skoro mnie rozpoznała… Ale… Nie mogłam. Razem ze mną
był Kurosaki, któremu nie chciałam już nic wyznawać. Moja chęć wyznania prawdy
Ichigo znikła zaraz z pojawieniem się JEJ.
- Ayanochan?!- zaczęła z lekkim niepokojem.- W-wróciłaś?!
Już
otwierałam usta, by odpowiedzieć, gdy wciął truskawka.
- Podobna do niej, co nie?- i uśmiechnął się- To Ikkan
Onaya, I- roczna z mojej uczelni. Przez przypadek oblałem ją wodą z kałuży. A
właśnie… Co ty tu robisz?
- Byłam w pobliżu. Dałeś mi klucze, więc pomyślałam, że
zrobię ci kolacje- odpowiedziała z ulgą.- Ale nie wiedziałam, że będziesz mieć
gościa.
…
Dał jej klucze do mieszkania?
Rozumiem… A więc jednak się nie
pomyliłam… Coś między nimi jest. Jaka ze mnie głupia, naiwna idiotka!
Przygryzłam dolną wargę, by nie
wyrzucić z siebie tego, co od dawna w sobie powstrzymywałam. Czułam się
oszukana. Znowu.
- N- naprawdę? Nie przypominam sobie.- rzekł, choć
niedosłyszałam połowy zdania.- Nie
musiałaś się trudzić. Ikkansan?
Nie
zareagowałam. Nie mogłam mu spojrzeć w twarz. Tak bardzo mnie ranił… Choć nawet
się zdawał sobie z tego sprawy, jego słowa, które dawały mi nadzieje, a później
bezlitośnie mi ją odbierały, bolały najbardziej.
- Ikkan san!?- powtórzył.
- Ha-hai?- odezwałam się i podniosłam twarz, lekko
zadrżałam.
- Przyniosę ci jakieś ubrania na zmianę.
- Un- powiesiłam mokra kurtkę na wieszaku i przeszłam się po
przedpokoju. Inoue ukryła się w kuchni. Po chwili Ichigo wrócił z białą
koszulką i spodniami od dresu. Poszłam do łazienki, by się przebrać. Zrzuciłam
z siebie mokre ubranie i pozwoliłam sobie na gorący prysznic. Kiedy założyłam
czyste ubranie, poczułam znajomy zapach. Przyciągnęłam kawałek materiału do
nosa. Pachniało… tak nim… Z spuszczoną głową przeszłam do kuchni, gdzie
dostałam gorącą herbatę. Spodnie były na tyle długie, że kilka razy o mały włos
się nie potknęłam o nogawki.
- Eto, ja się jeszcze nie przedstawiłam.- zaczęła ruda-
Hajimemashite. Inoue Orihime desu.
- Hajimemashite, Ikkan Onaya. A ty jesteś tą dziewczyną
Kurosakiego, tak?- spytałam podchwytliwie. Skoro on się nie przyznał, zobaczę
jak zareaguje na to ruda. Pomarańczowy słysząc to prawie zakrztusił się
herbatą, natomiast dziewczyna wlepiła we mnie oczy.
- Chigau! Przecież mówiłem ci. To tylko moja przyjaciółka.-
odrzekł Ichigo, gdy już złapał oddech.
- Dobrze, dobrze. Nie chcecie mówić, to nie. Wasza
prywatna sprawa.
Ichigo
zaczął się śmiać, a po chwili Inoue widząc jego reakcje poszła w ślad za nim.
Nie była dobrą aktorką. Na pierwszy rzut oka widać było, że była zawiedziona,
gdy brązowooki starannie podkreślił, że to tylko przyjaźń. Z nieznanych mi
powodów pomyślałam, że mógł to być wyrzut, że chłopak być może ukrywa ich
związek.
- Aż tak zazdrosna?- spytała.
- Ja?! Nie! W życiu!
- Rzeczywiście Kurosaki kun. Zupełnie jak Ayano.-
odrzekła.- Ale ona nie miała taki dużych cycuszków.
Ostawiłam
kubek na stół i zacisnęłam na nim paznokcie, aż coś cicho trzasnęło.
Trzymajcie,
bo zabije!
- Uważam,- rzekłam w miarę spokojnym głosem- że mniejsze są
wygodniejsze i o wiele lepiej prezentują się od OGROMNYCH.
- Co prawda, to prawda- usłyszałam szept chłopakaZaśmiałam się pod nosem. Moja szkoła :)
Ichigo: „Przypuszczenia” , 22:47
Onaya od czasu, gdy zobaczyła
Inoue trochę przymilkła, a nawet zrobiła się lekko nerwowa. Może się czuła
skrępowana? Gdy tylko wypiła herbatę, a jej ubrania wyschły na grzejniku,
podziękowała i stwierdziła, że pójdzie już do koleżanki. Chciałem ją odwieść, ale
kategorycznie odmówiła. Rzeczywiście, może za bardzo się naprzykrzam? W sumie
to wszystko by się zgadzało, jesteśmy sobie niemal obcy, a ja mógłbym zrobić
dla niej wszystko. Traktuję ją jako moją przyjaciółkę, nic dziwnego, że stara
się mnie unikać.
( myśli Ayano: Ty na prawdę jesteś takim idiotą, czy tylko
udajesz? )
Niedawno później usłyszałem
dzwonek do drzwi, a gdy otworzyłem, ujrzałem za nimi Ishidę.
- Przepraszam Kurosaki, że przychodzę tak późno, niedawno
skończyłem dawać korepetycje.- poprawił szkła i wszedł do środka.
- Nie ma sprawy. I tak zamierzałem się jeszcze pouczyć.
- To ten program, o który mnie prosiłeś- wyciągnął z torby
płytkę i wręczył ją mi.
- Ok, dzięki wielkie. Szukałem tego wieki!
- Słuchaj… Minąłem się na klatce z…
Zaśmiałem
się, bo zdążyłem wyprzedzić myśli chłopaka. Spore zamieszanie robi ta
czarnowłosa wśród moich znajomych. Wytłumaczyłem mu całą historię od początku.
- Ishida kun! Dawno się nie widzieliśmy!- Inoue, słysząc
znajomy głos wyszła z kuchni.
- Inoue san?
- Dużo masz dziś gości Kurosaki kun. Dziaa, to ja już pójdę.
- Może cię odwieść?- zaproponowałem.
- Iie. Nie trzeba. Idę jeszcze do sklepu nocnego. Na
razie- wspięła się lekko na palce i pocałowała mnie w policzek. Po chwili
machając nam, wyszła.
-„Jest rozczarowana postąpieniem pewnych ludzi…”-
szepnął do siebie chłopak tak cicho, że
ledwo usłyszałem.- Już rozumiem…
- Co?- spytałem nie bardzo jeszcze kontaktując. Czemu
ostatnio zachowanie rudej aż tak bardzo się zmieniło?
- Kurosaki! Czy wy z Inoue nie jesteście za blisko?
- Co?! Daj spokój! Przecież jestem z Ayano. Chyba, że jesteś
zazdrosny, to zrozumiem.
- Nie o to chodzi! A jeśli- dajmy na to- że Ayano przygląda
się twojemu codziennemu życiu i widzi jak „mizdrzycie” się do siebie?
- O czym ty mówisz?!- spytałem zszokowany.- Miałeś z nią
kontakt?! Mówiła ci tak?!
- N- nie! Ale jeśli jest taka możliwość? Jeśli zobaczyła was
i uznała, że ją zdradziłeś? Może dlatego nie odpisuje na listy i nie wraca?
Zastanowiłem się. Byłem głęboko
wstrząśnięty jego słowami. Przecież między nami do niczego nie doszło. Ale
może, to co mówi jest prawdą? Urahara zrobił sobie małe wczasy, dlatego nie mam
jak spytać jak idą prace nad jej ciałem. Kurcze…! Rzeczywiście ostatnimi czasy
zbyt dużo się widujemy z Inoue, że inni też zaczynają tak myśleć…
- Twierdzisz, że może być wśród nas?
- Tego nie wiem. To tylko moje przypuszczenia.
Miałem
dziwne uczucie w żołądku. Uczucie, że wszyscy o czymś wiedzą, tylko nie ja. O
co im do cholery chodzi?
- W każdym bądź razie, jeśli chcesz być jej wierny, musisz
się kontrolować i unikać dwuznacznych sytuacji z dziewczynami- dodał.
- Unikać, powiadasz? Łatwo ci mówić. Na uniwerku same do
mnie lgną, A co mam powiedzieć Inoue? „Wybacz, nie możemy być w stałym
kontakcie, bo możliwe, że obserwująca nas Ayano jest o ciebie niepotrzebnie
zazdrosna”? Aaa… i jeszcze to! Impreza…
Złapałem się za głowę. Czasami brakuje mi walk o dobro świata.
Kika: „Ciastkarz”, 13:00
Minął już ponad tydzień odkąd zostawiłam Gina samego z
Ayano. Byłam lekko zaniepokojona, bowiem znałam ich relacje i obawiałam się, że
podczas mojej nieobecności jedno z nich mogło nie przeżyć…
Przeszłam
przez bramę senkai i skierowałam się w stronę mieszkania siostry. Cieszyłam
się, że dostałam kolejne pozwolenie na pobyt w świecie żywych. Papierkowa
robota i codzienne życie w oddziale były o wiele bardziej męczące od ludzkiego.
Niestety musiałam co jakiś czas wracać by zadbać o swoja dywizję, - bo wątpię
by Momo robiła to jak należy- by utrzymać jego dobry stan i poziom.
Wyjęłam
klucze z kieszeni, otworzyłam drzwi, a po chwili śmiało weszłam do środka.
Ogarnęła mnie cudowna fala zapachu i ze zdziwieniem stwierdziłam, że ktoś
gotuje. Była to wczesna pora, więc byłam przekonana, że ową osobą jest
czarnowłosa. Chociaż, hmm… myśl, że ona gotuje jest trochę przerażająca. Zdjęłam buty i podążyłam za słodką wonią do kuchni. Ku mojemu wielkiemu
zdziwieniu nie znalazłam tam siostry, tylko Ichimaru…
- Na gacie Głównodowodzącego… – rzekłam podpierając się
ściany- T- ty… gotujesz?! A- a –ale jak?!
Mężczyzna
powoli odwrócił się w moją stronę. Prawie upadłam widząc jego zdezorientowaną
minę i odrobinę mąki na jego policzku. Jaki… uroczy. Taki niecodzienny widok
Gina w fartuszku. Po chwili srebrnowłosy zmienił wyraz twarzy na jeden ze
swoich słynnych kpiących uśmieszków i rzekł:
- Nie wiedziałem, że obchodzą cię gacie takiego starego
piernika. No, no Masz przed sobą o wiele młodszy model do obbadania.
Chusteczki…
Szybko chusteczki…! pomyślałam, czując, że zaraz krew pocieknie mi z nosa.
(wizja Kiki)
- Taaak… Też się stęskniłam– odrzekłam wolno, gdy
złapałam oddech. – Co psujesz?
- Robię ciasteczka.
- So desuka… To na ten jutrzejszy dzień otwarty w szkole?
Jednak twoja klasa robi kawiarnie?
- Tak...
- Rzeczywiście mając ciebie za kucharza dużo klientów
zyskają- zachichotałam.
- Wątpisz w moje umiejętności kulinarne?
- Ależ oczywiście, że nie.- odpowiedziałam tonem podobnym
do niego- Zaraz sprawdzimy te twoje wypieki.
Podeszłam
do tacy z pierwszymi ciasteczkami i już sięgnęłam ręką, by spróbować jednego,
ale Sreberko zabrało mi ją sprzed nosa. Spojrzałam pytająco na niego.
- Zapłać- odrzekł.
- Że co słucham?
- Zapłać.- powtórzył.- 300 yenów za te czekoladowe (ok. 12
zł)
Chwyciłam
za drugi koniec tacy i zaczęłam ją ciągnąć w swoją stronę. Ichimaru, choć
posługiwał się lewą ręką, był równie silny i nie dawał za wygraną.
- Przecież chcę spróbować i ci pomóc.
- Jak zapłacisz, to porozmawiamy.
- Ty…!- w tym momencie śliskie naczynie wymknęło mi się z
ręki, a w wyniku tego Ichimaru szturchnął łokciem mąkę, która wysypała się na
podłogę. Przez chwilę staliśmy wryci i spoglądaliśmy jak małe dzieci na to, co
nabroiliśmy.
- To tylko kuchnia Ayano- stwierdził, wzruszając ramionami.
- Tylko?- powtórzyłam wkurzona- O nie! Oddaj mi to i posprzątaj
coś żeś zbroił!- znowu chwyciłam za tacę i tym razem wyrwałam mu ją z dłoni.
Jednak nie przewidywałam, że tym razem srebrnowłosy odda po dobroci, bo w
wyniku włożenia w to za dużej siły i wzięcia za dużego rozmachu odchyliłam się
do tylu i upadłam plecami na brudną od mąki podłogę. Widząc mnie, Sreberko
zaczął się śmiać.
- Hoho, no proszę.
Tak samo niezdarna jak podczas służby w moim oddziale.- zakpił, ale podał mi
rękę.
Warknęłam.
Wstałam sama i podniosłam upuszczone ciastka.
- Słucham?! Odezwał się ten bardziej sprawny!
- Dopóki mogę cię doprowadzić do szaleństwa, jestem
pełnosprawny
- Wiec zaraz mogę pomóc ci pozbyć się języka. Przestaniesz w
końcu gadać pierdoły.- chwyciłam za nóż i podeszłam do niego.
- Nie o tej części ciała mówiłem- uśmiechnął się
niebezpiecznie.
- . . .
Wytrzeszczyłam
oczy. Yyyy?
On od
zawsze lubił rzucać dwuznaczne teksty, ale teraz poczułam od niego ciężką aurę.
Nagle Gin odwrócił się w stronę lady, chwycił coś i odwrócił się do mnie.
- Łap jajko!- krzyknął i rzucił je do mnie.
- Co?!- krzyknęłam zdezorientowana, a wiec i nie złapałam
jajka -.-‘ Za to poczułam jak skorupka rozbija się o mój dekolt, a żółtko
zaczęło ściekać po bluzce.
Wdech…
wydech, Kika. Wdech… wydech…
- Boże jaka sierota- usłyszałam jego komentarz.
- Chcesz się bić?!- krzyknęłam
- Rzucasz MI wyzwanie?
Ale zamiast
odpowiedzi dostał butelką mleka. Szkło rozbiło się o jego głowę i dłoń, którą
się zasłonił, a ciecz rozprysła się wokoło. Dopiero teraz zrozumiałam, że
trochę mnie poniosło. Zrobiło mi się głupio, gdy zauważyłam jak mała strużka
krwi ścieka mu po policzku.
- Przepra…
Nie minęła sekunda, jak znalazł się koło mnie i przygwoździł
mnie do ściany biodrami, szybko mnie obezwładniając. Przestraszyłam się, gdy
poczułam jego palce na szyji. Pochylił głowę nade mną.
- Na pewno chcesz rzucić MI wyzwanie?- szepnął, a po moim
ciele rozeszły się dreszcze. Tym razem nie ze strachu, lecz podniecenia. Jego
niski głos odbił się echem w mojej głowie.
- T- to może po prostu pomogę ci zrobić te ciasteczka,
co?- spytałam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz