poniedziałek, 14 października 2013

07.



Ayano: „Wielka katastrofa”, 18:03

- O ja pierdole – wyrwało mi się, gdy weszłam na salę.
- To samo pomyślałem- rzekł Ichigo, który sekundę temu mnie zauważył i wciąż nie mógł wyjść z szoku. Zarumieniłam się, widząc, że dalej lustruje mnie wzrokiem.
 - Wyglądasz niezwykle zjawiskowo- odrzekł.
- D- dziękuję.
       Phhh, nie po to dałam się wystroić siostrze, by usłyszeć coś innego od byłego.
***



-To był naprawdę głupi pomysł, żebyśmy poszły razem na zakupy- skarciłam siostrę.- Gdyby ktoś z znajomych nas zauważył… od razu wydałoby się, że to ja. Poza tym właśnie wróciłam z egzaminu, a ty już mnie męczysz…
- Jutro twoja pierwsza studencka impreza! Nie cieszysz się?
- Nie, jakoś nie... Tym bardziej, że jest obowiązkowa, a moim „opiekunem” będzie nie kto inny jak truskawka.
- A ty nadal chcesz to ciągnąć? Czemu chcesz jeszcze udawać Onayę?  Dlaczego o niego nie walczysz?
- Bo to on zdecydował. Kika, widziałam jak dają sobie z Inoue buziaki na powitanie, dał jej nawet swoje klucze od mieszkania i chciał mnie nabrać na tekst „pierwszą, która tu zapraszam…” Blaa, blaa, blaa.... Nawet nie ma o czym mówić!
- Może te buziaki to tak po przyjacielsku?
- A ty dajesz Ginowi buziaki po przyjacielsku...?
- No jakoś nie i jestem tym  faktem głęboko urażony- do rozmowy przyłączył się srebrnowłosy przechodząc właśnie obok kuchni, w której siedziałyśmy.
- Jeszcze jakieś uwagi, wnioski, zażalenia? Właśnie, co ci się stało w twarz?- spytałam, gdy zauważyłam dość wyraźne rozcięcie na policzku.
            Gin spojrzał na Kikę i uśmiechnął się.
- Mały wypadek przy gotowaniu. Kto by pomyślał, że pieczenie ciastek jest niebezpieczne? Zwracam honor kobietom w kuchni - i uchylił teatralnie głowę przed Kiką. Na jej czole zapulsował nerw.
            Yyy… o co chodzi
 - Skoro nie chcesz iść do galerii, bardzo dobrze. I tak kupiłam już za ciebie.- czarnowłosa podeszła do dużej torby leżącej na sofie.- Bardzo mi się spodobała- i wyciągnęła z niej czarna sukienkę.
            Z jej polecenia poszłam się przebrać. Gdy wyszłam z łazienki by pokazać się siostrze, stwierdziła, że pasuje idealnie.
- Kika? Czy ona nie jest zbyt skąpa?- spytałam obciągając do dołu krawędź materiału.
            Mimo iż była wygodna, czułam się w niej trochę niepewnie, bo sięgała mi 25 cm przed kolano, a głęboki dekolt ozdabiały wzory z koronki.
- Jak się schylę, będzie mi widać nie tylko dupę, ale i cycki
- I o to chod… Znaczy się… Gdzie ty będziesz się schylać na imprezie?
- No w sumie racja...
 ***


No oto i cała historia. Ale jeśli podobam się Ichigo w tej kiecce, to w porządku. Kika jednak ma dobry gust.
            Nagle przeszedł mnie dreszcz. Ta scenka wyglądała dokładnie tak samo jak na Balu Walentynkowym 4 lata temu.  I on. Ubrany w luźną koszulkę zapiętą od trzeciego guzika, którą tak uwielbiałam i włosy lekko ogarnięte żelem. On chyba chce, żebym zeszła na zawał. Przecież tak dobrze wiedział, że w tym wygląda niezwykle seksownie, a większość pań na sali wyraźnie to potwierdzała.
- Łaa… Jaka szczęściara, przyjść z szlachtą na imprezę… - słyszałam ciche westchnienia. 
            Mam czuć się dumna? Hm… Chyba tak, czuję się dumna. Nie dlatego, że Ichigo jest ważną i sławną osobistością w tym durnym społeczeństwie studenckim, ale że jest mój… Znaczy… Był.
- Chodź przedstawię cię paru osobom- rzekł biorąc mnie pod ramię.
            Przez chwile poczułam się, jakby nic przez te 4 lata się nie zmieniło. Ta bliskość i ciepła aura, która od niego biła. Tak bardzo chciałam się w niego wtulić.
            Ichigo do cholery! Dlaczego musiałeś wszystko zepsuć? Powstrzymałam się od głośnego szlochu. A tym bardziej usiłowałam nie wydobyć z siebie krzyku, gdy zauważyłam, że w naszym kierunku biegnie ruda kobieta.
- Tu jesteś Kurosaki kun. O, Ikkan chan, przyszłaś z nim? Łaa… szczęściara…
            Nawijała może z 5 minut zanim któreś z nas zdołało wtrącić.
- A teraz panie i panowie, proszę o uwagę!- usłyszeliśmy z głośników. Muzyka w jednym momencie ucichła- Serdecznie witam wszystkich na pierwszej w tym roku imprezie. Pragnę równie gorąco powitać nasze nieświadome jeszcze niczego pierwszaki.
            Z ust starszych studentów wydobyły się śmiechy.
- Mam się bać?- spytałam pomarańczowego.
- Yyy… nie wiem, czy to pocieszające, ale większości wydarzeń nie będziesz jutro pamiętać ^-^’- odparł zniesmaczony- I pewnie ja tez nie.
- Tak właściwie, to kogo to głos? Nikogo nie widzę.- rozejrzałam się po scenie, na której znajdował się tylko wynajęty przez uczelnie zespół.
- Przewodniczący, ponoć ma indywidualne nauczanie i nikt go nie widział odkąd sprawuje tu taka rangę.
- Bawcie się dobrze, dopóki możecie. O 20:00 przedstawię wam pierwszą zabawę. Do usłyszenia!
            Pierwsza godzina minęła nam w towarzystwie Inoue i innych znajomych truskawki. Na szczęście później koleżanki z roku porwały mnie od tańca. Zabawa była naprawdę udana, a jedzenie świetne, nie wiem czemu Ichigo opowiadał mi takie okropieństwa.
- Witam ponownie! Czas na pierwsze zadanie dla naszych pierwszaków!- z głośników dobiegł znów nieznajomy głos- Ale zanim to dla zabawy przykujemy ręce I-rocznych i ich opiekunów kajdankami. Od teraz to oni są waszą prawą ręką. Będziecie chodzić razem aż do zakończenia zabawy.
            Do każdej pary podeszli senpaiowie ubrani w czarne marynarki i czarne okulary i zaczęli nas skuwać. Gdy skończyli, głos znów zabrzmiał.
- Otóż pozwólcie, że wytłumaczę. Na początek coś dla rozluźnienia atmosfery i żeby lepiej się wam bawiło. Po lewej stoją stoiska z Kelerami. Każdy ma za zadanie wylosować karteczkę z szklanej kuli z pierwszego stołu, a następnie przejść do kolejnego i wypić tyle kieliszków ile wskazuje cyfra na kartce. Ostrzegam! Każde z was jest obserwowane! Niewykonanie zadania będzie surowo karane!
            Nie brzmiało to zbyt groźnie. Wszyscy ustawili się w kilku kolejkach. Kiedy przyszła pora na mnie wstrzymałam oddech.
- Proszę mało! Proszę mało!- modliłam się losując karteczkę.
- Zabawnie będzie jak wylosujesz 100- rzekł Ichigo.
- Cicho... – zgromiłam go wzrokiem- 4! Uff…!
            Tak więc wypiłam 4 kieliszki wódki przyszykowane przez kelnera. Trochę zakręciło mi się w głowie. Ale w sumie było nawet zabawnie ^^ Jak na normalnej imprezie.
- Haaaaai!- głoś odezwał się, gdy zadanie dobiegło końca.- Dziękuję, że wykonaliście moje polecenie. W nagrodę możecie skosztować ciasta przygotowanego dla was.
            Na salę wjechały stoliki z różnorodnymi ciastami, ciastkami, tortami, kremówkami i muffinkami. Oczy zaświeciły mi się na ten widok.
- O Boże, ciasta!- szepnęłam śliniąc się .
            Pomarańczowowłosy zaśmiał się pod nosem.
- Hmm… którego by tu spróbować… Jest tiramisu, sernik, 3 bit, blok, rafaello… Cholera za dużo tego.
- Coraz bardziej przypominasz mi Ayano.- odrzekł radośnie mój towarzysz..
            Szczęka mi opadła. Przez moją słabość do słodkości zaczęłam zachowywać się normalnie! Szlag by to…!
- Ha ha- zaczęłam powoli.- Może jestem jej zagubioną siostrą bliźniaczką?- zażartowałam.
- To niemożliwe.- uśmiechnął się.- Jesteś o rok młodsza ;P
            Wzruszyłam ramionami.
- Oke, wezmę te- chwyciłam za talerzyk- Etto… Myślisz, że mogą nas na chwilę rozkuć?- spytałam wskazując na moją prawą dłoń- Jestem praworęczna.
- Wątpię w to- odparł.- Widzisz, ten, co zorganizował imprezę pomyślał o wszystkim. Ja mam być twoją prawą ręką, a ty moją lewą.- wziął widelczyk- A teraz otwórz buzię.
            Spaliłam buraka. O… o… on ma mnie karmić?!! Poczułam w sobie nienaturalne gorąco. Ale po chwili nieśmiało otworzyłam usta. Ichigo podał mi kawałek ciasta. Ta sytuacja była śmiesznie niezręczna, ale kiedy poczułam smak ciasta na podniebieniu zapomniałam o całym świecie. A on cały czas się uśmiechał.
- I jak? Smakuje Pani?- spytał, a mną coś lekko wstrząsnęło.
            Kiwnęłam głową. Przez chwilę widziałam w nim seksownego lokaja. Czemu on musi być tak cholernie przystojny? Musiałam powstrzymać swe pożądanie, by się na niego nie rzucić. Ojej, chyba te 4 kieliszki uderzyły mi do głowy…
            Chwilę później nadszedł czas na zadanie nr 2. Było nieznośne, gdyż mieliśmy zdjąć wszystko, co mamy czerwone, a II-roczni za pomocą dziwnych urządzeń sprawdzali, czy aby nie oszukujemy. Ichigo nie miał z tym problemu, miał do zdjęcia tylko krawat. Trafiły się dziewczyny w czerwonych sukienkach, więc według reguły miały je zrzucić. Ale nie to było najgorsze, bowiem ja miałam…
- Cze- czerwone springi?!- Ichigo z niemałym rumieńcem wpatrywał się w bieliznę w mojej dłoni.
- U- uruse!- krzyknęłam zażenowana faktem iż musiałam je zdjąć.- Zabiję organizatora!- schowałam moją własność do torebki.
- Hehe… Mam pomysł. Co powiesz na pokera?
- Na fanty? Chcesz mnie ograć i zmusić do zdjęcia reszty ubrań?
- Nie koniecznie na fanty.- wciął kolega Ichigo, który zjawił się nagle.- Mamy dużo do wypicia tej nocy. Proponuję, żeby każdy przegrany wypijał kolejkę!
- …
            Usiedliśmy przy stoliku, a chwilę później dosiedli się inni zainteresowani. Ichigo zaczął tasować, po czym rozdał karty.
- Tylko nie oszukuj!- ostrzegłam.
            Miałam zamiar wygrać. Od zawsze byłam dobra w kartach, a więc i tym razem nie przegram! Spojrzałam w swoje karty. 3 dziewiątki, szóstka i królowa. No, może być. Niedługo potem wymieniłam dwie karty, teraz dziesiątka i znów sześć. Kurcze… szkoda. Jednak kartą którą dostałam od dziewczyny po prawej była właśnie „9” Uśmiechnęłam się i oddałam piątą niepotrzebną kartę Ichigo.
- Sprawdzamy?
            Kiwnęli głowami.
- My nie mamy nic.- odrzekła reszta.
- 2 pary- odpowiedział pomarańczowy.
- Kareta- uśmiechnęłam się i położyłam karty na stół.
            Tak więc przegrani zrobili swoje. Ichigo znów rozdał karty. Tym razem było trudniej, bo karty nie chciały się dobrać w żadną dobrą parę.
- Para.
- Full- odparłam z lekką złością
- Poker- Ichigo miał… pokera?! Foch!
            I właśnie po tej przegranej nie miałam już takiego szczęścia. Jestem pewna, że on specjalnie zaczarował tak karty!
- Poker!- krzyknęłam pewna, ze tym razem wygrałam.
- Poker królewski.
- Niemożliwe… Oszukujesz!
- Hahaha, chciałoby się
Wbiliśmy w siebie wzrok. Zaciętość w nas czuć było na kilometr. I nagle w tej samej sekundzie nasze komórki zapiszczały informując o nowej misji. Myślałam, że serce wyleci mi z piersi. Proszę! Oby nie usłyszał mojego sygnału!
- Nie odbierzesz?- spytał.
            Przełknęłam głośno ślinę.
- To od mojego operatora. Nic się nie stanie jak nie odbiorę teraz. Pewnie i tak nie ma korzystniejszej oferty dla mnie.
- Skoro tak mówisz. Wybacz mi na chwilkę- odebrał swoją.- Tak? Co się stało?
            Z jego miny wyczytałam, że to coś poważniejszego. Miał wyraźnie zmarszczone brwi i zaniepokojony wyraz twarzy.
- Dobrze, zaraz tam będę- rozłączył się.- Przepraszam, ale muszę na chwilę wyjść. To ważne.
- No dobrze, a kajdanki?
- Chodź ze mną.- podeszliśmy do jakiegoś blondyna, który wcześniej skuł nas a teraz stał przy ścianie.- Yuuji, możesz na chwilę nas rozkuć? Muszę do toalety.
            Chłopak kiwnął głową, a po chwili z ręki Kurosakiego metalowa obręcz znikła. Kiedy zniknął za rogiem, chwyciłam za komórkę. Na ekranie pokazał się numer siostry. Oddzwoniłam.
- Co jest?
- Kłopoty.
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz